Kredyty

Przeszukuj:

Kredyty walutowe przeznaczone głównie na zakup mieszkania czy domu cieszyły się do niedawna ogromną popularnością na polskim rynku. Decydowały o tym: niskie oprocentowanie i silna złotówka. Kredytobiorcy na ogół nie doceniają jednak czynnika ryzyka, jakim jest zmiana kursu walutowego. Wielu z nich boleśnie przekonało sie o tym pod koniec roku 2008 i w pierwszych miesiącach 2009 r. Na skutek dużej deprecjacji (osłabienia) złotego względem obcych walut, wzrost rat kredytowych mocno uderzył po kieszeniach. Banki niezbyt dokładnie informowały swoich klientów o prawdopodobnych (jak się później okazało) konsekwencjach ryzyka walutowego, ci z kolei najczęściej wierzyli doradcom finansowym bez zastrzeżeń i nie zadawali zbyt wielu szczegółowych pytań.

Było to podejście niewłaściwe, ponieważ kredyty walutowe mogą być bezpieczne; wymagają jednak bardziej zaangażowanego zarządzania ryzykiem, np. monitorowania zmian wysokości stóp procentowych czy bieżącej sytuacji na rynkach walutowych. Do tego natomiast potrzeba czasu, chęci i choćby podstawowej wiedzy z zakresu finansów. Wielu kredytobiorców zadłużonych jest powyżej poziomu bezpieczeństwa finansowego (rezultat zawyżania zdolności kredytowej), co w połączeniu z brakiem - u znakomitej większości bankowych dłużników - jakichkolwiek oszczędności, powoduje narastające problemy z terminową spłatą zobowiązań.

Może zatem nadszedł czas, by kolejni kredytobiorcy wyciągnęli wnioski z tej przykrej lekcji i posłuchali rady tych nudnych, konserwatywnych bankowców mówiących: bierz kredyt w walucie, w której zarabiasz. Wiele osób już tak zrobiło, o czym świadczy rosnąca od kilku miesięcy liczba udzielanych kredytów złotowych. To rozwiązanie jest bezpieczniejsze, gdyż eliminuje ryzyko kursowe i - mimo wyższych rat - pozwala bardziej przewidywalnie zaplanować domowy budżet w dłuższym okresie czasu.